Starość

Linki:

gry | biuro matrymonialne | adwokat łódź | Praca na wakacje | biuro detektywistyczne warszawa | Organizacja imprez kraków | e-księgowość

Partnerzy:

Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów KGHM
Stowarzyszenie "Zdrowie Do Późnej Starości"
FUNDACJA „DOM POGODNEJ STAROŚCI"
Fundacja Budowy Domów Spokojnej Starości

Ogłoszenie:

Zatrudnimy administratora do portalu twelvemoons.pl. Praca polegać będzie na pisaniu dobrych i pożytecznych artykułów do czytania. Jeśli masz wolny czas i rozumiesz problemy ludzi w podeszłym wieku - napisz do nas!.
Kontakt:
Email: kontakt@twelvemoons.pl
tel. 934 883 6029
skype: twelvemoonspl

Starość

Dlaczego za punkt wyjścia wybrałem właśnie czterdziesty rok życia mężczyzny? Otóż dlatego, że jest to wiek męski z różnych względów najważniejszy. W wieku 40 lat mężczyzna osiąga najwyższy „pułap" swej sprawności życiowej. Wydajność jego pracy, zwłasz­cza umysłowej, jest wtedy bardzo wysoka. Fizycznie nie jest on tak sprawny jak dwudziestolatek, mimo to lepiej daje sobie od niego radę. Doskonałe zrównoważenie czyn­ności psychofizycznych sprawia, że doświadczenie nabyte w ciągu 40 lat życia dopiero teraz zaczyna rentować.

Doj­rzały umysł lepiej kieruje wszystkimi poczynaniami. Mężczyzna po czterdziestce staje się najbardziej cennym pracownikiem we wszystkich niemal dziedzinach życia społecznego. W tym właśnie wieku rozpoczyna się dla niego prawdziwy „złoty okres", który — zwłaszcza jeżeli chodzi o sprawność umysłową — utrzymuje się jeszcze przez wiele lat. Ale tu właśnie zaczyna się tragedia: siły fizyczne nie nadążają w pełni za umysłowymi. Mózg pracuje jeszcze dobrze, ale w fizycznej strukturze mężczyzny zaczynają coraz bardziej uwidoczniać się niekorzystne zmiany. Po prostu zaczyna się on starzeć. W poszczególnych tkan­kach i narządach miejsce pełnowartościowych elementów zajmują powoli składniki mniej wartościowe. Oczywiście odbija się to niekorzystnie na czynnościach tych narzą­dów: starość jest jeszcze niby daleka, ale zaczyna się zbli­żać nieuchronnie, z każdym dniem. Oczywiście czasu nic nie jest w stanie zatrzymać. Dla­czego jednak jeden mężczyzna mając czterdzieści lat wy­gląda na trzydziestolatka, podczas gdy jego rówieśnik robi wrażenie człowieka starzejącego się. Otóż właśnie tu zbli­żamy się nieco do zagadnienia, które jest nicią przewodnią naszych rozważań. Starzejemy się wszyscy, ale proces ten nie u wszystkich przebiega jednakowo.

Na szybkość jego rozwoju może mieć wpływ oczywiście bardzo wiele czynników, jak skłonności wrodzone, prze­byte choroby, ciężkie warunki bytowe, niehigieniczny tryb życia i wiele innych. Jeśli odrzucimy z naszych roz­ważań czynniki niezależne od człowieka, jak skłonności wrodzone, niektóre niemożliwe do przewidzenia czy unik­nięcia choroby lub wypadki, a także pewne sytuacje by­towe, na których rozwój nie mamy wpływu, to jeszcze pozostanie wiele innych ważnych czynników, których występowanie i działanie możemy skutecznie kontrolo­wać, a tym samym hamować proces starzenia się. I wła­śnie celem naszej książki jest znaleźć odpowiedź na pyta­nie: „Co powinien robić mężczyzna po czterdziestce, w ja­ki sposób postępować, aby okres swego „złotego wieku" rozciągnąć możliwie jak najdłużej, żeby nawet do późnej starości zachować jak największą sprawność fizyczną i „duchową".

Od razu trzeba się zastrzec, że będzie niedobrze, jeżeli mężczyzna poczeka, aż osiągnie 40 lat i dopiero wtedy zacznie walczyć z nadchodzącą starością. Byłoby to nie­wybaczalnym błędem. Walkę o długie życie trzeba roz­poczynać bardzo wcześnie. Już po „dojściu do rozumu" należałoby się zastanowić nad tym, że młodość nie będzie trwać wiecznie, a jeśli chce się ją jak najbardziej przedłu­żyć, trzeba zawczasu uregulować swe życie i podporząd­kować się pewnym rygorom. O ile w młodości wiele wykroczeń przeciwko zdrowemu rozsądkowi i zasadom higieny często uchodzi człowieko­wi bezkarnie, to czterdziestoletni mężczyzna musi się już mieć na baczności, bo czasem nawet niewielki błąd może poważnie zaszkodzić jego zdrowiu, a tym samym — przy­spieszyć starość. Mamy nadzieję, że nasza książka pomo­że w uniknięciu tych błędów. Ktoś mógłby zapytać, czy problem jest w istocie tak wielki, żeby mu aż poświęcać specjalnie blog.

No bo iluż ostatecznie mamy w kraju mężczyzn po czterdziest­ce? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w ostatnim „Roczniku Statystycznym", który podaje, że w Polsce na dzień 31.12.1965 roku mieliśmy na ogólną liczbę 31 551 000 ludności 15 318 8 600  obywateli płci męskiej, w tym — 3 058 200 mężczyzn od 40 do 59 lat. Jest to wprawdzie tylko 19,9% ogólnej liczby mężczyzn, ale zna­czenie społeczne tej części ludności jest doprawdy duże, ponieważ z tych właśnie 3 milionów obywateli kraj ma największy pożytek. Kto nie wierzy, niech tylko pomy­śli: z dzieci i młodzieży od 0 do 17 lat pociecha jest (prócz radości dla rodziców) prawie żadna — wszystko to się do­piero uczy (lub wałkoni); mężczyźni od 18 do 24 lat, to też w dużej części nieproduktywna grupa — wielu z nich odbywa służbę wojskową, wielu kształci się na wyższych uczelniach, uczy się zawodów itp.; grupa mężczyzn od 25 do 29 lat — to ludzie, którzy już pracują, ale nie nabrali jeszcze w pracy doświadczenia; efekt ich pracy jest raczej ilościowy niż jakościowy. Dopiero w wieku powyżej 30 lat można mówić o peł­nowartościowej pracy, ale do największych umiejętności zawodowych dochodzi się na ogół dopiero około „czter­dziestki".

Trzeba wziąć pod uwagę i to, że mężczyźni w wieku 30—39 lat, choć stanowią już grupę stosunkowo liczną — 2 274 300, czyli 14,8%, to jednak jest ich znacz­nie mniej niż mężczyzn po „czterdziestce", zwłaszcza że ze względów czysto technicznych nie liczyliśmy wśród tych ostatnich mężczyzn po sześćdziesiątce, a ci przecież ani myślą rezygnować z pracy i niekiedy wprost „prze­skakują" znacznie od siebie młodszych. A trzeba jeszcze zdać sobie sprawę z tego, że nasza „złota grupa" będzie się stale powiększać, ponieważ dzięki po­stępom medycyny, a głównie dzięki skutecznemu zapo­bieganiu wielu chorobom (zwłaszcza zakaźnym) oraz wprowadzaniu coraz to lepiej działających leków i metod leczniczych, ludzie żyją coraz dłużej, o czym można się przekonać na podstawie danych, zapożyczonych z „Rocz­nika Statystycznego" 1936. Ten sam rocznik statystyczny mówi, że średnia długość życia mężczyzny w naszym kraju ustawicznie wzrasta. W latach 1931/32 wynosiła ona zaledwie 48,2 roku, w 1948 r. wzrosła do 55,6, w 1955/56 wynosiła 61,8 roku, w 1960/61—64,8 roku. Jest to już bardzo dobra średnia, chociaż daleko nam jeszcze do niektórych innych państw, gdzie ludzie, w da­nym wypadku mężczyźni, żyją średnio: w Holandii do 71,4 roku, w Szwecji — 71,3 roku, w Anglii 68 lat, w Nor­wegii 71,1, w Danii do 70,4 roku itd. Nie ulega wątpli­wości, że i u nas, w miarę polepszania się warunków ma­terialnych i kultury sanitarnej ludności, w miarę rozwoju służby zdrowia, średnia długość życia będzie nadal wzra­stać.

Wszelkie prawa zastrzeżone (C). Kopiowanie oraz powielanie treści jest zabronione. Witrynę zaprojektował: Kacperos